e-Wedding.pl

VIOLA ŚPIECHOWICZ :: Dla branży ślubnej

Rejestracja Zamów magazyn

News

  • Obrączki na serdecznych palcach prawych dłoni małżonków to symbol zawartego związku – najważniejsza pamiątka, każdego dnia przypominająca dzień zaślubin oraz wymienione przysięgi. Dlatego właśnie, obrączki ślubne są zazwyczaj jedną z pierwszych rzeczy, o którą chcą zadbać przyszli małżonkowie. W końcu będziecie je nosić do końca swoich dni!

    A co wziąć pod uwagę, wybierając obrączki ślubne? Przede wszystkim zastanowić się warto nad:

    - kruszcem, z którego będą wykonane – możecie postawić na najbardziej klasyczne złoto, eleganckie białe złoto, a nawet tytan,

    - designem – chodzi tu zarówno o szerokość obrączek, jak i ich fason: gładki i klasyczny, matowy i lekko szorstki, a może z dodatkowym brylantem w tej dla panny młodej?

    - grawerem wewnątrz obrączki – data, Wasze imiona, a może coś zupełnie innego?


    Jakie obrączki ślubne wybrać? Oczywiście wszystko zależy od tego, co się Wam obojgu najbardziej podoba. Jeśli jednak chcecie poznać najnowsze trendy jubilerskie i znaleźć ciekawą inspirację – zaglądajcie na bieżąco do magazynu WEDDING. U nas czeka na Was przegląd najciekawszych modeli oraz cała moc praktycznych porad, które będą przydatne podczas wizyty u jubilera. Dodatkowo, możecie liczyć na to, że zarekomendujemy Wam najlepszych jubilerów – doświadczonych rzemieślników, którzy wykonają Wasze obrączki dokładnie tak, jak sobie wymarzyliście.

    Zapraszamy do regularnej lektury WEDDING. Dzięki nam wybór idealnych obrączek ślubnych będzie o wiele łatwiejszy!

27.11.2014
VIOLA ŚPIECHOWICZ
O unikatowości, niepodążaniu za trendami i pozostawaniu wiernemu sobie – rozmowa z Violą Śpiechowicz Viola Śpiechowicz to projektantka mody, artystka i bizneswoman z sukcesem prowadząca własną markę.

 W kreowanym przez nią świecie nie chodzi tylko o piękne stroje czy doskonałe tkaniny – Viola tworzy pewien styl życia, z jednej strony bliski każdemu z nas, z drugiej stawiający na selektywność i świadomość.

W świecie mody Viola znana jest ze swojego charakterystycznego stylu – nowatorskiego, rzeźbiarskiego w konstrukcji, malarskiego w kolorystyce i prowadzącego ku nietuzinkowym rozwiązaniom. Prezentowała go już w Odzieżowym Polu – marce, którą założyła ponad dwie dekady temu, by potem ją porzucić na rzecz szukania własnej, indywidualnej ścieżki. Śpiechowicz lubi bawić się formą i podkreślać te aspekty stroju, które wynikają z jego funkcji – zarówno w casualowych kolekcjach, jak i w swoich ślubnych propozycjach. Umiejętnie czerpie z tradycji i bogactw różnych kultur, nie bojąc się przy tym eksperymentów ani nowych wyzwań. W jej strojach często widujemy znane piosenkarki, aktorki, dziennikarki i prezenterki telewizyjne. Do grona fanek Śpiechowicz zaliczają się Danuta Stenka, Natalia Kukulska, Marika, a ostatnio – Roma Gąsiorowska.


Izabela Bek: Nie prezentujesz odrębnej kolekcji ślubnej co sezon. Twoje propozycje, poza tymi szytymi na zamówienie, to raczej coś ponadczasowego, eterycznego, co może założyć kobieta nie tylko w tym ważnym dniu, ale także przy innej okazji. Z czego to wynika?

Viola Śpiechowicz: Polscy projektanci rzadko prezentują osobną kolekcję sukien ślubnych co sezon. Wygląda to raczej tak, że ślubne propozycje są uzupełnieniem kolekcji wieczorowych, a ich styl jest zwykle konsekwencją sezonowych tendencji. W moim przypadku jest podobnie. Choć nierzadko klientki wybierają moje kreacje w tym ważnym dniu, szyjąc dla nich, opieram się na jednym z kilku modeli sukien, wprowadzając pewne modyfikacje – w zależności od tego, co aktualnie mnie inspiruje i fascynuje. Nie zależy mi na wypuszczaniu co sezon czegoś, co ludzi zadziwi – chodzi o ponadczasowość, o modele, które nie wyjdą z mody przez wiele sezonów. Są też oczywiście takie modele, które projektuję dla konkretnej osoby, biorąc pod uwagę wiele czynników, za sprawą których strój idealnie współgra z osobą – wiek, typ urody, osobowość, osobiste preferencje. I rzeczywiście coraz częściej spotykam się z pragmatycznymi kobietami i dziewczynami, które proszą, by daną kreację, z odpowiednimi dodatkami, można było włożyć także na inną okazję, nie tylko do ślubu.Trzeba temu sprostać.

Najwyraźniej nie masz najmniejszych problemów z takim sprostaniem – w Twoim atelier wciąż pojawia się ktoś pytający o propozycje ślubne. To wspaniale, że Twoje kreacje cieszą się taką popularnością, zwłaszcza że nie są to klasyczne „bezy”. Jakie są więc dziewczyny, które do Ciebie trafiają? Jaka jest Panna Młoda Violi Śpiechowicz?

Viola Śpiechowicz: Bywa tak różna, jak różne są kobiety. To one definiują charakter każdego projektu. Unikatowość, która wynika z indywidualnego podejścia, jest ich największym walorem. Tu każdy element jest dopracowany. Wszystkie detale muszą stworzyć harmonijną całość, która w każdym calu wydobywać będzie naturalne piękno tkwiące w każdej kobiecie.


Przysięgę w Twoich kreacjach składało wiele Polek – artystek, aktorek, bizneswoman, prawniczek, lekarek. Media niedawno obiegły zdjęcia aktorki Aleksandry Woźniak, mówiącej sakramentalne „tak” w sukni sygnowanej Twoim nazwiskiem. Jednak mało kto wie, że do ślubu w Twojej sukni poszła także... księżniczka Bhutanu! Możesz opowiedzieć, jak to się stało?

Viola Śpiechowicz: Dzięki poczcie pantoflowej! Moja przyjaciółka, Maggie Lehnert, jest zaprzyjaźniona z bhutańską rodziną królewską. Zjawiła się kiedyś z córkami na tamtejszym dworze, a wszystkie były ubrane w moje sukienki. Wrażenie, jakie zrobiły, zaowocowało zamówieniem dwóch sukien. Zrobiłam projekty wedle wytycznych i po akceptacji odbyła się zdalna realizacja, której wtedy tak często nie praktykowałam... Teraz ten typ współpracy zdarza mi się coraz częściej, zawsze towarzyszy mu jednak dreszczyk emocji:Uda się? Czy kreacja będzie leżała idealnie? Jak do tej pory – odpukać! – szczęśliwie udaje się zaspokoić wszystkie życzenia i usatysfakcjonować wszystkie klientki. Do realizacji sukni dla księżniczki Bhutanu znalazłam dziewczynę o podobnych wymiarach, to pozwoliło zminimalizować ryzyko. Z rodziną królewską nie ma żartów!

Z pewnością obserwujesz światowe wybiegi. Jaki trend w kolekcjach ślubnych na 2015 rok wydaje Ci się najbardziej interesujący?

Viola Śpiechowicz: Pewnie Cię rozczaruję, ale nie śledzę trendów. Wierzę, że samo uczestniczenie w modzie pozwala mi wyczuwać, w którą stronę powinnam pójść. Dzięki temu mam pewność, że to, co robię, jest zgodne ze mną, wynika z moich pasji i obserwacji, a nie z „naleciałości” zaobserwowanych na wybiegach... Nie mam potrzeby osadzenia swoich kolekcji w bieżących trendach. Zależy mi na tym, by szyć suknie oryginalne, takie, które będą dopełnieniem ich właścicielek, które wykroczą poza czas, w jakim powstają. To zabawa z formą – tworząc kreacje, nie tylko ślubne, mogę sięgać do historii mody albo poza nią wykraczać. Zadaniem idealnej sukni, czy szerzej – idealnego ubioru – jest harmonijne współbrzmienie z kobietą. Trendy mogłyby być niepotrzebnym ograniczeniem.


W kilku wywiadach podkreślałaś, że tym, czego szukasz w swoich kolekcjach – nie tylko ślubnych – jest ponadczasowość i doskonałość formy oraz struktury. Jak to definiujesz?

Viola Śpiechowicz: Ponadczasowość to wypadkowa kilku elementów, w tym dobrania właściwych środków wyrazu, dostosowanych do konkretnego modelu. Pewnie każdy projektant dąży do doskonałości, ale dla każdego to może oznaczać coś innego.I to jest chyba ciekawe.

Niejednokrotnie czytaliśmy i słyszeliśmy o Twojej fascynacji Orientem. Opowiadasz o tym, że inspiruje Cię nie tylko tamtejsza kultura i sztuka, ale także tajemnicze, zjawiskowe kobiety. Jak ta fascynacja odzwierciedla się w Twoich kolekcjach ślubnych i wieczorowych?

Viola Śpiechowicz: To prawda, Orient niezmiennie mnie ekscytuje, ale kobiety inspirują mnie zawsze, niezależnie od miejsca wydania paszportu... Nie mam ulubionego typu urody, piękno leży również w różnorodności, więc pod rożnymi szerokościami geograficznymi spotykają mnie inne doznania estetyczne, niezmiennie inspirujące. Doznawanie różnorodności jest niezwykle inspirujące w pracy projektanta – pomaga w wymyślaniu nowej linii, jakiegoś detalu wykończenia czy szczególnego połączenia kolorów. Taki impuls czasami zarysowuje formę nowej sukienki, czasami sugeruje dodatek, który nada smaczku nowej linii, a kiedy indziej daje podstawy do zaprojektowania całej kolekcji.

Czy Panny Młode w Polsce są bardziej zachowawcze niż we Francji, Włoszech,w Hiszpanii?

Viola Śpiechowicz: Mam wrażenie, że tak. Pewnie dlatego moje odważniejsze realizacje wyjechały za granicę. Jest jeszcze jeden aspekt: w wymienionych przez Ciebie krajach manufaktury, w których suknia jest ręcznie wykańczana i tworzona dla konkretnego klienta, są traktowane wyjątkowo ekskluzywnie. Tamtejsza tradycja każe doceniać zarówno rzemiosło, jak i indywidualne podejście. Jednak jeśli chodzi o poziom ekstrawagancji, to bardzo często zależy on od środowiska, które czasem wymusza stylistykę.

Czy uważasz, że jest jakieś modowe tabu, którego Panna Młoda nie powinna przekroczyć? Czego jej nie wypada?

Viola Śpiechowicz: Panna Młoda powinna się czuć wspaniale w swojej sukni, to najważniejsze, ale sytuacja jest idealna wtedy, kiedy zachwyca również gości. Wbrew pozorom, nie zawsze jest to takie oczywiste, bo chodzi o zadowolenie grupowe, czyli trudny wariant. Z zasady suknia ślubna nie powinna być ekstremalnie sexy, ale z drugiej strony jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, kiedy taki styl do kogoś bardzo pasuje i nie stanowi dysonansu ani z okolicznością, ani z osobowością. Mimo że lubię skromne rozwiązania i wydają mi się całkiem stosowne w tak uroczystym dniu jak ślub, to nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że czegoś nie należy.

Z jednej strony szykowne, wyrafinowane jedwabie i tafty, z drugiej – dziewczęce fasony i korje kojarzące się z bajkowymi wróżkami. Oglądając Twoje kolekcje, ma się wrażenie, że myślisz bardzo całościowo, uwzględniasz Panny Młode w różnym wieku, o różnej sylwetce... Jakie było najtrudniejsze wyzwanie, któremu musiałaś sprostać w tematyce ślubnej?

Viola Śpiechowicz: Najtrudniejsze bywa... dogadanie się z mamą Panny Młodej. To, że dziewczyny przychodzą na przymiarki z mamami, jest naturalne, ale czasami napięcie sięga zenitu... Przyznaję, że raz nie dałam rady zadowolić potrzeb mamy. Poza tym odrębnym przypadkiem, trudno mi przywołać z pamięci jedno, najtrudniejsze zadanie. Zdarza się, że w trakcie pracy trzeba pokonać niesforną materię. Czasami okiełznanie tkaniny tak, by przybrała formę, jaką mam w zamyśle, zajmuje wiele żmudnych godzin, ale gdy już tak się stanie, gotowa kreacja tylko zachwyca, a wszystkie ciężkie przejścia wydają się łatwe i przyjemne. 

W Twoich ślubnych propozycjach kolory są stonowane – to różne odcienie bieli, szarości, pudrowe róże. Z kolei księżniczka Bhutanu wybrała ognisty oranż... Czy fuksjowa lub szkarłatna suknia ślubna kłócą się z poczuciem estetyki Polek?

Viola Śpiechowicz: Moje suknie są zwykle stonowane kolorystycznie, ponieważ takie są preferencje klientek. W zawodzie projektanta nie chodzi przecież wyłącznie o to, by wyżyć się estetycznie – choć wyrażenie własnej osobowości jest ważne – ale przede wszystkim o spełnienie marzeń odbiorców. W Polsce tradycja warunkuje kolorystykę, rzadko kto chce przełamywać ten kanon. Ale muszę przyznać, że miewałam bardzo odważne kolorystycznie realizacje ślubne, w soczystej zieleni albo w żółci indyjskiej. Zdarzyło się łączenie brązu, żółci i bieli albo pomarańczu z turkusem. Natomiast w tradycji azjatyckiej jest wręcz odwrotnie, mocne kolory są jak najbardziej pożądane podczas ceremonii, a czerwień, najczęściej w odcieniu lekko pomarańczowym, jest często tradycyjnym kolorem ślubnym. W Oriencie to białe suknie – w wielu tradycjach zarezerwowane dla uroczystości żałobnych – do niedawna były równie ekstrawaganckie, jak u nas czerwone czy czarne. Ale i to się zmienia, i azjatyckie Panny Młode coraz częściej zamawiają białe suknie od zachodnich projektantów. 


Czy w najbliższym czasie planujesz wypuścić nową stricte ślubną kolekcję? Jeśli tak – co będzie jej motywem przewodnim?

Viola Śpiechowicz: Myślę, że sprowokowana Twoim pytaniem teraz już zechcę zrobić osobną kolekcję, a skoro już to powiedziałam, to nie mam innego wyjścia. Jednak na wszelki wypadek nie zdeklaruję się, jaki motyw kolekcji będzie przewodni.

Nie tylko ja byłabym zadowolona, gdyby ta rozmowa faktycznie zaowocowała kolekcją ślubną. Twoje projekty jak zawsze byłyby przełomowe! W końcu jesteś prawdziwą kobietą renesansu – projektujesz nie tylko ubrania, ale także dekoracje wnętrz. Czy kiedykolwiek realizowałaś zamówienie ślubne?

Viola Śpiechowicz: Mój związek z wnętrzami jest taki, że projektuję tkaniny obiciowe i dekoracyjne. Współpracuję z marką meblarską, HMDESIGN i pod wspólną marką MOTMALO produkujemy meble obiciowe, ubrane w moje tkaniny. Z tych dekoracyjnych tkanin projektuję również akcesoria do wnętrz. W kontekście tych działań nikt jeszcze nie poprosił mnie o zrobienie wystroju wnętrza na potrzeby ślubu, ale podczas projektowania sukien zawsze biorę pod uwagę charakter wnętrza i chętnie sugeruję wszelkie występujące w nim dodatki.

Myślę, że po tej rozmowie może się to zmienić – czekamy na fotorelację z pierwszego ślubu od A do Z zaprojektowanego przez Violę Śpiechowicz.

Rozmawiała: Izabela Bek 





Powrót »